[Szkoła fotografii #10] Podstawy obróbki zdjęć

Pamiętasz, jak przy pierwszej lekcji wspomniałem, żebyś robił zdjęcia w “RAWach”? Prosiłem, żebyś mi zaufał i mam nadzieję, że to zrobiłeś! Przyszedł bowiem czas, żebyś trochę zgrillował swoje zdjęcia.

Choćbym bardzo chciał, to nie jestem w stanie zawrzeć wszystkich tajników i technik obróbki. Zacznę więc od początku (czyli instalacji programu) i z czasem będę rozwijać ten temat.

James Dean

Pewnie zastanawiasz się dlaczego na zdjęciu głównym jest James Dean? Nie, nie znalazł się tam przypadkowo! Na forach, czy internetowych grupach, często spotykam się ze stwierdzeniem, że zdjęć nie powinno się obrabiać – że w czasach analogów ich nie obrabiano. Nic bardziej mylnego!

Fotografie nigdy nie wywoływały się same! W czasach analogów używano różnych procesów, różnych chemii, przekadrowywano – a nawet (co pokazuje przykład wyżej) korygowano je! Robiono to w ciemni (ang. „darkroom”). Jeśli myślisz, że dziś zdjęcia wywołują się same to jesteś w błędzie! Choć faktem jest, że już mało kto robi to w ciemni.

Różnica między RAW a JPG

Przy okazji pierwszej lekcji “Szkoły Fotografii” (link) użyłem kulinarnego porównania i przy nim pozostanę. Może już nie pamiętasz, więc Ci przypomnę. Pliki JPG to już w pełni upieczone danie. Po naciśnięciu spustu migawki Twój aparat uwiecznia obraz i przy pomocy swoich algorytmów je obrabia i kompresuje. JPG to takie gotowe danie, które wystarczy wrzucić do mikrofalówki i nacisnąć przycisk.

Rzecz przy RAW-ach wygląda zgoła inaczej. Każdy producent używa innego formatu: Canon – .CR2, Nikon – .NEF, Sony – .ARW, Fujifilm – .RAF i tak dalej. Nie ma to jednak dla użytkownika większego znaczenia, to wszystko to po prostu RAW – czyli z angielskiego “surowy”. No i jest to niemal dosłownie surowy plik – a mówiąc nieco dokładniej to taki, który został bezpośrednio zarejestrowany przez matryce aparatu. RAW-y mają ogrom zalet. Zawierają w sobie dużo więcej informacji, nie podlegają żadnym kompresjom i oferują o wiele większą rozpiętość tonalną. Mówiąc najogólniej – RAW-y to pliki, które dają ogromne możliwości obróbki (większe niż jakikolwiek inny format). Dzięki nim możesz w pełni wykorzystać możliwości aparatu i osiągnąć zdecydowanie wyższą jakość niż w przypadku JPG-ów! No a dlaczego nie miałbyś wykorzystywać pełni możliwości swojego aparatu?

*Pliki RAW ważą też odpowiednio więcej… Więc zmieścisz na karcie pamięci mniej zdjęć – jednak pamiętaj, że nie ilość – a jakość!  

RAW jest lepszy niż kurczak!

Przez lata wiele się zmieniło. Zamiast materiałów światłoczułych są matryce cyfrowe. Zamiast ciemni są ekrany komputerów. Zamiast klatki filmu, jest plik RAW. Cały proces przestał być analogowy, a stał się cyfrowy. Fotografowie wyszli z ciemni i usiedli przed monitorem. Jednak jedna rzecz się nie zmieniła – obróbka wciąż jest niezwykle ważna.

To własnie dzięki niej możesz pokazać to, co Ty widziałeś. Mam tu na myśli nie tylko jakąś scenę czy wydarzenie, którego byłeś świadkiem – ale przede wszystkim to, w jaki sposób to widziałeś. Gmatwam? Chodzi mi między innymi o Twoje uczucia i odczucia. Może łatwiej będzie to zobrazować. Spójrz na poniższe zdjęcia. Może to banalny przykład, ale różne sposoby obróbki dały zupełnie inne efekty. Jedno jest zwykłym widoczkiem (swoją drogą dość nieudanym), drugie zaś światem pogrążonym w żałobie. Emocje.

(przesuń suwak w lewo lub prawo)

Oczywiście możesz robić zdjęcia w JPG-ach. !CYK! i można wrócić na kanapę do ulubionego serialu. Jednak jeśli kupiłeś już ten sprzęt, wydałeś swoje pieniądze, to chyba lepiej będzie wykorzystywać go pełni!

Fakt: RAW-a nie wrzucisz od razu na Instagrama czy Facebooka. Po zgraniu na komputer będzie on szary, bez kolorów, kontrastów – trochę pozbawiony życia. Jednak po odpaleniu programu do obróbki możesz naprawdę poszaleć i zadbać o każdy szczegół. Dopieścić światła, cienie, kolory – dosłownie wszystko! Co jest jeszcze lepsze – RAW-y możesz obrabiać nieskończoną ilość razy! To tak jakbyś mógł przyrządzać jednego kurczaka na tysiące sposobów!

Ja czasami lubię poszaleć i wyżyć się przy pozornie nieudanych zdjęciach. Polecam Ci taką zabawę! Dzięki niej możesz się wiele nauczyć. Tylko nie zrozum mnie źle – nie mówię tu, o ratowaniu na siłę wszystkich zdjęć, to nie tak! Przy niektórych najlepiej będzie jak po prostu użyjesz klawisza Delete i o nich zapomnisz. Jednak czasem zdarza się tak, że jest coś ciekawego w zdjęciu, a jest nieostre, lub źle naświetlone. W takich przypadkach możesz spróbować i sprawdzić, czy dzięki obróbce zyskają ciekawy, nietypowy kształt.

(przesuń suwak w lewo lub prawo)

Programy do obróbki

Żeby wywołać zdjęcie z RAW-a będzie Ci potrzebne odpowiednie oprogramowanie. Przez ostatnie kilka tygodni testowałem różne programy. Wybrałem z nich kilka, które moim zdaniem zasługują na uwagę. Dopiero zaczynasz swoją przygodę, więc skupiłem się wyłącznie na darmowym oprogramowaniu!

Muszę przyznać, że przeżyłem szok podczas tych testów. Testowane aplikacje zaskoczyły mnie zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Na plus na pewno warto zaliczyć ilość darmowych rozwiązań! Myślę, że każdy powinien znaleźć w internecie coś dla siebie. Ja postanowiłem opisać te, które moim zdanie okazały się najlepsze. Nie odstępują one zbytnio programom płatnym i dają Ci naprawdę szeroki wachlarz możliwości. Na potrzeby tego wpisu użyłem tego samego zdjęcia Marty, które zrobiłem kiedyś przy oknie starym Heliosem 44-2 (link). Aparat wygenerował JPG-a wyglądającego o tak:

Chciałem, by zyskało ono nieco mroczniejszy, może lekko depresyjny, klimat. By jeszcze bardziej utrudnić sobie (i programom) to zadanie – postanowiłem owe testy przeprowadzić na laptopie, który opuścił bramy fabryki w 2012 roku. Kupiłem go za nieco ponad 500zł*. Zdecydowanie nie jest to najwyższej klasy sprzęt, za dziesiątki tysięcy złotych. No, ale taki na szczęście nie jest Ci niezbędny.

*Jeśli nie dysponujesz jeszcze żadnym sprzętem do obróbki, a do tego Twój budżet jest ograniczony, to wkrótce napiszę kilka słów o tym, na co warto zwracać uwagę, na przykładzie mojego laptopa.

• RawTherapee

Zdecydowanie mój faworyt na tej krótkiej liście. Każda aktualizacja tego oprogramowania wprowadzała coś nowego i dziś RawTherapee to program walczący o awans do pierwszej ligi.

RawTherapee zamyka się w obrębie jednego okna – co moim zdaniem jest bardzo dobrym rozwiązaniem wpływającym na komfort i szybkość pracy (choć można włączyć też zakładki, jeśli komuś bardziej odpowiadają). Panele boczne można wyłączać, dostosowywać i zmieniać ich położenie pod własne preferencje. Mi najbardziej odpowiadał tryb pojedynczej zakładki w układzie pionowym. Już przy pierwszym odpaleniu nie miałem z nim większych problemów z odnalezieniem się. Aplikacja ta jest bardzo przejrzysta i logicznie ułożona. Szybko osiągnąłem efekt, na którym mi zależało.

Program jest w języku polskim, można go zainstalować na systemach: Windows, macOS Linux. Oprogramowanie to zostało bardzo dobrze zoptymalizowane i nawet na moim leciwym sprzęcie wszystko działało sprawnie i płynnie.

*Gdy testowałem ten program zdążyła się już pojawić jego nowsza, poprawiona wersja: 5.6.

DarkTable

Najbliższy konkurent RawTherapee, który oferuje zbliżoną paletę możliwości, czyli DarkTable. Program ten już na pierwszy rzut oka znacząco się różni. Producenci garściami czerpali z popularnego (płatnego) Lightrooma. Jeśli mieliście okazję pracować na oprogramowaniu od Adobe to prawdopodobnie ta aplikacja przypadnie wam do gustu.

DarkTable, mimo tego, że jest w pełni darmowy, oferuje zaawansowane opcje wywoływania RAW-ów. Wygląd tego programu również można dostosowywać, między innymi przez ukrywanie paneli. Nie jestem fanem Lightrooma i miałem sporo problemów, żeby odnaleźć się w DarkTable. Może być to kwestia przyzwyczajenia, ale nie wydaje mi się być aż tak przejrzystym programem, jak choćby wcześniej wspomniany RawTherapee. Mimo największych starań nie do końca jestem zadowolony z efektów, jakie uzyskałem (szczególnie z cieni i jasnych partii). Pewnie musiałbym więcej czasu spędzić z tą wywoływarką. Może Tobie będzie on bardziej pasować 🙂

To oprogramowanie również jest w języku polskim i można je zainstalować na Windows’ie, macOS’ie i Linux’ie. Wszystko działało dość płynnie i tu również nie mam zastrzeżeń mimo wieku sprzętu.

Który lepszy?

Jak już wspomniałem – to zależy od tego, co Tobie bardziej pasuje i prawdopodobnie tylko od tego. Mi lepiej pracowało się na RawTherapee, znajomemu na DarkTable. Po kilku tygodniach z nimi wydaje mi się, że algorytmy tego pierwszego działają nieco lepiej od konkurenta. Oferują troszkę więcej jakości. Nie chce jednak powiedzieć, że DarkTable jest złym programem – bo jest naprawdę świetny i można w nim zdziałać cuda! Również ma mnóstwo funkcji i narzędzi. Kluczowe może być to, że programy są nadal rozwijane i z każdą nową wersją stają się coraz lepsze! Najlepiej będzie, jeśli zainstalujesz oba i sam sprawdzisz, który Ci bardziej odpowiada. Są darmowe, więc dlaczego nie?

Poniżej moje małe porównanie tego samego RAW-a z obu programów. Starałem się aby efekt był podobny i wydaje mi się, że to się udało – choć widać subtelne różnice. DarkTable lepiej oddało kolorystykę, którą chciałem uzyskać, za to RawTherapee lepiej poradziło sobie z elementami prześwietlonymi i niedoświetlonymi – wygenerował również większą ilość szczegółów na zdjęciu.

(przesuń suwak w lewo lub prawo)

*Co ciekawe, w RawTeraphee na liście korekcji obiektywu znalazłem Heliosa, dlatego widzisz minimalną różnicę przy obu klatkach. 

Warto jeszcze zainstalować

Jest jeszcze kila programów, które warto, żebyś miał. Jednym z nich jest Gimp. To niezwykle popularny edytor graficzny, który stanowi darmowa alternatywę dla (płatnego) Photoshopa. Gimp przydaje się między innymi do drobnych poprawek, czy pracy na wielu warstwach. Jest rozbudowanym narzędziem, które pozwala na naprawdę wiele. Przyda się po wywołaniu RAW-a, kiedy będziesz chciał na przykład poprawić niedoskonałości skóry modela, czy też usunąć lub dodać jakieś elementy na zdjeciu*. Z tą aplikacją warto się zaprzyjaźnić, oferuje podobną funkcjonalność, co jego płatny odpowiednik od Adobe.

Ja nie umiem żyć bez IrfanView z pakietem wtyczek. Dla mnie to po prostu program typu “must have”. Wygląda nieco archaicznie, ale nie warto się zrażać! Dzięki temu zajmuje mało miejsca, pracuje szybko i solidnie spełnia szereg zadań. Możesz dzięki niemu przeglądać RAW-y (z czym nie zawsze sobie radzi przeglądarka zdjęć Windowsa), możesz również szybko zmieniać masowo rozmiary zdjęć, czy ich nazwy. Co bardzo ważne, Irfan czyta profile kolorów – (co też nie wychodzi przeglądarce zdjęć Windowsa). Naprawdę warto go mieć!

Jeśli robisz zdjęcia telefonem (chociaż raz na jakiś czas), to powinieneś na nim zainstalować aplikację Snapseed. To rozbudowany edytor zdjęć pracujący na Androidzie i iOS’ie. Apka oferuje gotowe filtry – których intensywność możesz zmieniać. Jednak, co ważniejsze, możesz w niej dokładnie ustawiać każdy element – taki jak jasność, kontrast, nasycenie, a nawet ziarnistość czy ostrość! Jeśli możesz w jakikolwiek sposób zgrać zdjęcia z aparatu na telefon – to również Snapseed sobie z nimi poradzi. Moim zdaniem warto go mieć w kieszeni.

*Pamiętaj o cienkiej linii oddzielającym zdjęcie i grafikę. Moim zdaniem nie ma redukcja zmarszczki to jeszcze nic takiego… no ale po doklejaniu Godzilli jedzącej szparagi to przestanie być zdjęcie, a zacznie być grafika.

Darmowe pro-tipy!

Wszystko w tym wpisie jest darmowe, więc dam Ci jeszcze kilka darmowych rad! Potraktuj je trochę jak przykazania główne obróbki.

#Przykazanie I – Nie przesadzaj!

O to czasem trudno… Ale staraj się unikać zbytniego przesuwania suwaków w którąkolwiek ze stron. Szczególnie uważaj przy kontraście czy clarity. No chyba, że chcesz, żeby efekt był mocny, albo nawet przesadzony (ale wtedy musi być to mimo wszystko świadome i jakkolwiek uzasadnione).

#Przykazanie II – Unikaj tandety!

Łączy się to trochę z poprzednim punktem, ale dodatkowo go rozwija. Mam tu na myśli ‘tandetę’ taką, jak kolor selektywny, mocna winieta czy sepia. Może kilka lat temu było to jeszcze modne, ale dziś już nie jest i zawiewa cepelią. To trochę tak, jakbyś ubrał dziś ubrania z lat 90′, kreszowy dres i koszulę w smoki – mam nadzieję, że rozumiesz. Po prostu staraj się śledzić trendy i nie wykopuj trupa.

#Przykazanie III – Nie “przerabiaj” zdjęć.

Jeśli będziesz z kimś rozmawiać (lub pisać w internecie), nie mów “przerabianiu zdjęć” – a raczej o obróbce lub też wywoływaniu zdjęć. Dlaczego tak? Bo przecież nie przerabiasz zdjęcia na okręt podwodny, a jedynie je obrabiasz/wywołujesz dla uzyskania odpowiedniego efektu. Może i to trochę czepialstwo – ale niektórych to irytuje. Unikniesz przez to konfliktów i będzie też lepiej świadczyć o Twojej znajomości fotografii 🙂

Zadanie domowe

“Przed i po”

Obróbki nie nauczysz się jeśli nie będziesz jej robić. Dlatego dziś chciałbym, żebyś ściągnął któryś z tych programów i zaczął go poznawać. Obrób jedno/dwa zdjęcia i pokaż, jak się zmieniło – efektami pochwal się na naszej grupie (pamiętaj, żeby określić swój poziom itd. – wszystko w regulaminie). Fajnie będzie, jeśli napiszesz kilka słów o tym, jaki efekt chciałeś uzyskać. Przy zdjęciach napisz, jakich użyłeś parametrów. Pamiętaj też, żeby oznaczyć je hasztagiem #ZD_PrzedPo.

Koniec lekcji

Miał to być tylko krótki wpis, a znowu się rozgadałem… Jeśli czegoś nie zrozumiałeś – nie bój się zapytać w komentarzu czy na grupie.  Nie zapomnij polubić mnie na Facebooku (link), zostawić followa na Instagramie! (link). Zapisz się też do facebookowej grupy [Szkoła Fotografii] (link) i zerknij na inne wpisy (link) 🙂