[AliEx] Ładowarka, której mi brakowało

Patrz co znalazłem na AliExpress! Bo chyba od tego popularnego zwrotu powinienem zacząć wpis – o tej ładowarce do akumulatorów aparatu. Czegoś takiego właśnie mi brakowało i dziwie się, że nie są dostępne w Polsce.

Zacznę od tego, jak stałem się posiadaczem ładowarki Batmax LCD2-LPE6 i o tym, dlaczego jest tak fajna! Tym wpisem chciałbym otworzyć też nową podkategorię na blogu – czyli [AliEx]. W jej ramach chciałbym poopowiadać o przydatnych rzeczach, które można znaleźć na tym chińskim portalu.

Czym jest AliExpress?

To nic innego jak chiński portal sprzedażowy. Umożliwia on chińskim firmom bezpośrednią sprzedaż i wysyłkę na cały świat. Niektórzy nazywają Aliexpress “chińskim Allegro” i w gruncie rzeczy oba serwisy mają ze sobą wiele wspólnego. Na Ali można znaleźć sporo przydatnych rzeczy w cenach dużo niższych niż w Polsce. Przesyłka jest często darmowa (Chiński rząd dofinansowuje wysyłki poza kraj). Minusem jednak jest długi czas oczekiwania na paczkę i ewentualna dopłata w przypadku opodatkowania przez urząd celny. Mimo to zakupy na Ali się często opłacają. No, ale nie będę się rozpisywał o samym AliExpress – prawdopodobnie już je znasz.

Ok, a co z tą ładowarką?

Przeglądając AliExpress wyświetliła mi się ładowarka do akumulatorów Canona LP-E6, których używam w swoich korpusach. Zdziwiła mnie jej budowa – nieprzypominająca zupełnie oryginału. Zaciekawiło mnie głównie to, że naraz można ładować dwa akumulatory! Sprawdziłem szybko opinie dotyczące samego produktu, jak i sklepu “Batmax Official Store”. Były w większości pozytywne, więc złożyłem zamówienie. Kosztowała mnie około 40zł, czyli dość przyzwoicie. Śledzenie przesyłki działało bardzo dobrze – w każdej chwili mogłem sprawdzić, co dzieje się z moją paczką. Po dokładnie 14 dniach do drzwi zapukał listonosz z paczką. To jedna z najszybszych paczek z Ali w mojej karierze.

Batmax brzmi trochę jak postać z komiksów

Azjatyckie marki są coraz popularniejsze – niemal w każdym sklepie możemy trafić na produkty Huawei, Xiaomi, Rapoo czy Lenovo. “Made in China” już dawno przestało być synonimem tandety. Jednak jeśli chodzi o Batmax to przyznaje, że kompletnie nie znałem tej marki… W internecie można znaleźć sporo dobrych opinii, ale należę do tych, którzy wolą sprawdzić coś na własnej skórze.

Po wyjęciu z koperty zobaczyłem tylko mały karton – zwykły szary karton (wyglądający na makulaturowy), bez fajerwerków, jedynie z drobną naklejką z nazwą producenta i modelem. Nie przeszkadzało mi to, wręcz przeciwnie –  doceniam ekologiczne podejście. W pudełku znalazłem ładowarkę, malutką instrukcję w języku angielskim oraz (dobrej jakości) kabel micro USB.

Ładowarka, jak ładowarka

No właśnie nie… ta jest wyjątkowa! I naprawdę się dziwię dlaczego np. Canon (czy jakiś producent akcesoriów do aparatów) nie ma czegoś podobnego w swoim asortymencie. Jeśli jesteś przedstawicielem firmy zajmującej się tym segmentem – wprowadź ten produkt do swojej oferty. Jest świetny!

· Dwie-na-raz

Jeśli pracowaliście kiedyś na weselach czy kilkunastogodzinnych eventach to na pewno docenicie tę opcję. Szczególnie, jak na tym samym wydarzeniu będzie kamerzysta, który zapomniał swoich akumulatorów i poprosi Cię o pożyczenie kilku sztuk (tak było, nie zmyślam). Zawsze może się też zdarzyć, że przez przypadek weźmiesz rozładowane lub to Ty zapomnisz zabrać odpowiednio dużego zapasu. Właśnie w takich wypadkach możliwość ładowania dwóch akumulatorów w jednym czasie będzie nieoceniona!

· Ładowarka dla podróżnika

Producent nazywa ją “ogólnoświatową ładowarką podróżną” i ma rację. To świetna ładowarka dla ludzi, którzy podróżują. Jest lekka, dużo lżejsza od oryginalnej. Docenią to na pewno Ci, którzy sprzęt zabierają w podróż samolotem, czy w góry – gdzie każdy gram ma znaczenie. Jest sporo mniejsza od oryginału, dzięki czemu zajmuje mniej miejsca w torbie czy plecaku. Ładuje się jak telefon – jak wspomniałem ma ona wejście micro USB, takie samo, jak spora część smartfonów. Pozwala to na ładowanie z ładowarki od telefonu, laptopa czy dowolnego innego gniazda USB o napięciu 5V. Odpada więc problem różnicy gniazdek elektrycznych w różnych częściach świata.

· Ładowanie z power banka!

Kompletnie o tym nie pomyślałem! Dopiero jak otworzyłem instrukcję uświadomiłem sobie, że pozwala ona na ładowanie z power banka. Jak bardzo mi tego brakowało na Woodstocku… Ta funkcja przyda się każdemu, kto jedzie w miejsca gdzie nie będzie po prostu dostępu do prądu – lub będzie on bardzo ograniczony. To chyba najlepsza rzecz w tej ładowarce, która była dla mnie mega przyjemnym zaskoczeniem!

· Ładowanie

Obawiałem się, że ładowarka nie będzie ładować nieoryginalnych akumulatorów. Jednak nie ma z nimi problemu – tak samo karmi oryginalne, jak i zamienniki. Jeśli chodzi o szybkość, to przyznam, że nie robiłem testów z sekundnikiem w ręku. Wybacz, nie jestem takim masochistą. Nie zauważyłem jednak, żeby ładowała znacznie wolniej od oryginału. Mam wręcz wrażenie, że jest nieco szybsza. Podświetlany ekran pokazuje stopień naładowania (osobno dla każdej sztuki akumulatora), więc nie musimy już liczyć ilości mignięć – jak to ma miejsce w przypadku oryginalnej ładowarki. 

Czy ma jakieś wady?

Wykonanie mogłoby być lepsze. Plastik jest nieco słabej jakości – choć jak na razie nie skrzypi. Nieco irytują mnie boki tej ładowarki – zwężają się, przez co nie można jej postawić na boku. Niby nic, a wkurza. Jeśli znajdę coś jeszcze, to na pewno dodam to do wpisu. 

Test multimetrem

Jak ktoś słusznie zauważył – taki test powinien się tu pojawić. Gdy tylko jakiś multimetr wpadnie w moje ręce, od razu go użyję i wrzucę tu wyniki. 

Polecasz?

Polecam! Zarówno samą ładowarkę, jak i sprzedawcę (link do sklepu na aliexpress). Ma on w ofercie również ładowarki do innych typów akumulatorów. Nawet jeśli nie używasz, tak jak ja, Canonowskich LP-E6, to możesz poszukać odpowiedniego modelu przeznaczonego dla Twojego aparatu i typu baterii.

Co ciekawe, w Polsce znalazłem produkty o podobnym wyglądzie. Podobny ekranik, budowa (tylko wersje na jeden akumulator). Parametry się zgadzają, również są produkowane w Chinach, mają tylko inne logo i oczywiście odpowiednio wyższą cenę. Osobiście nie lubię przepłacać. Wolę też mieć możliwość ładowania dwóch sztuk naraz. Nie trzeba z tego korzystać, ale myślę, że dobrze mieć taką opcję.

Podobał Ci się ten wpis? 

To by było na tyle. Jeśli masz jakieś uwagi czy pytania to podziel się nimi w komentarzu. Nie zapomnij polubić mnie na Facebooku (link), zostawić followa na Instagramie! (link). Zapisz się też do facebookowej grupy [Szkoła Fotografii] (link) i zerknij na inne wpisy (link) 🙂