[Szkoła fotografii #1] Początki z lustrzanką

Czas do szkoły! Chciałbym podzielić się z Tobą moją wiedzą i tym wpisem zacząć nową serię na blogu – szkołę fotografii. Będzie to nic innego jak mój autorski kurs fotografii online. Zacznę od podstaw i z biegiem czasu przejdę do coraz trudniejszych zagadnień. Mam nadzieję, że wyniesiesz coś z tych lekcji!

Zakładam, że masz już pod ręką jakiś aparat, który posiada tryb manualny. Może nawet kupiłeś jakiś używany korpus.  Mam nadzieję, że na stanie znajdziesz też jakiś obiektyw – czy to kitowy, czy może tak prosty, jak Helios, jakikolwiek. Jeśli tak, to masz wszystko czego Ci trzeba… a więc do roboty! 

Instrukcja

Pierwszym krokiem na Twojej fotograficznej ścieżce powinno być przeczytanie instrukcji Twojego aparatu… No dobra, nie ma co się oszukiwać – wiem, że i tak tego nie zrobisz… Nikt przecież nie czyta już teraz instrukcji, żyjemy w XXI wieku! Chyba nawet producenci zaczęli to rozumieć, bo coraz rzadziej dołączają papierowe instrukcje do sprzętów – sugerują jedynie, żeby pobrać ją z internetu w formacje pdf (czego pewnie i tak większość ludzi nie robi).

No, ale do rzeczy! Aparaty fotograficzne różnią się między sobą, to oczywiste. Mają pokrętła w różnych miejscach, czasem dodatkowe funkcje czy programy. Jednak wszystkie działają według tych samych zasad i w gruncie rzeczy są do siebie bardzo podobne. Więc jeśli zrozumiesz, jak działa Twój aparat, to bez większych problemów ogarniesz całą resztę.

Umówmy się tak: postaraj się chociaż przeczytać fragment o tym, jakie pokrętła w Twoim aparacie za co odpowiadają. Resztą zajmiemy się wspólnie.

Podstawa podstaw

Bardzo dużo osób nie zdaje sobie sprawy, jak ważny jest ten punkt. Ba! Jest ich cała rzesza! No, a to podstawa – dosłownie. Chodzi o dość prozaiczną rzecz – sposób, w jaki trzymasz aparat. Dlaczego to takie ważne? Bo prawidłowy chwyt zapewni nam stabilizację.

Po pierwsze wyprostuj plecy. Grałeś kiedyś w Jengę? Tu działa dokładnie ta sama zasada. Gdy wszystkie cegły pochylają się w jedną stronę – bardziej prawdopodobne jest, że się przewrócą. Dlatego żeby utrzymać stabilność, pamiętaj o prostych plecach. Logiczne, prawda?

Teraz aparat. Prawa dłoń powinna znaleźć się na rękojeści (uchwycie) aparatu – tak, by palec wskazujący znajdywał się obok spustu migawki i pokrętła sterowania, a kciuk miał dostęp do przycisków kierunkowych (lub pokrętła – zależy od modelu) i dżojstika (o ile taki ma Twój aparat). Dzięki takiemu chwytowi będziesz miał dostęp do wszystkich przycisków, joysticków, kół aparatu.

Największe problemy sprawia lewa ręka, która jest bagatelizowana – a to w dużej mierze od niej zależy, czy zdjęcie będzie ostre czy poruszone. Zatem lewą ręką powinieneś stabilnie podpierać aparat. Złap obiektyw od dołu tak, żeby kciukiem i palcem wskazującym móc regulować ogniskową lub ostrość. Nawet jeśli nie będziesz regulować tych parametrów – aparat będzie dobrze podparty. To właśnie dzięki temu Twoje zdjęcia nie będą poruszone.

Nigdy nie łap aparatu tak, jak na drugim zdjęciu. To kardynalny błąd. Cały ciężar w tym momencie spoczywa na prawej dłoni, a lewa dodatkowo porusza aparatem. Tak się nie da! Nie tylko zdjęcia nie będą ostre, ale i prawa ręka będzie Cię boleć po sesji – no i drżeć jak doświadczonemu koneserowi napojów wyskokowych.

Jeśli robisz pionowe zdjęcia to pamiętaj o tym, by rękojeść aparatu znalazła się na górze, nie na dole. Trzymając aparat w ten sposób dalej masz dostęp do wszystkich funkcji aparatu oraz zapewniasz mu stabilne podparcie. Jeśli masz tzw. grip (lub też battery pack), to sprawa jest dużo prostsza. Po prostu obracasz aparat w górę i kładziesz rękę na gripie, który wyposażony jest w drugi spust migawki oraz osobne przyciski.

Co najdziwniejsze, takie błędy popełniają również bardziej zaawansowani użytkownicy. Ważne jest, żebyś od początku swojej fotograficznej przygody zwracał na to szczególną uwagę. Prawidłowy sposób trzymania aparatu musi po prostu wejść Ci w nawyk!

Przejmij kontrolę, zapomnij o trybie auto

Już kilka razy na blogu przewinęło się zdanie o trybie manualnym aparatu. To dzięki niemu będziesz miał pełną kontrolę nad swoimi zdjęciami. Na ‘Auto’ aparat robi wszystko sam – a jest to tylko maszyna. Dobiera parametry “tak, żeby było dobrze”. Jako świadomy fotograf nie chcesz przecież, żeby było dobrze – chcesz, żeby było idealnie! Wielu efektów nie da się uzyskać na trybie automatycznym – o czym dowiesz się w tej serii. Pokochaj więc tryb manualny  już teraz, spędzisz z nim resztę życia!

W tym wpisie tylko zarysuję sytuację, napiszę który tryb za co odpowiada. Nie martw się – obiecuję, że w kolejnych wpisach rozłożę każdy z tych elementów na części pierwsze! Napiszę o ich zaletach i wadach.

Jak widzicie na kole trybów jest kilka opcji. Wszystkie aparaty łączy kilka trybów – są to: A, AV, TV, P oraz oczywiście M (w przypadku innego producenta mogą to być P, A, S, M). Na nich na razie się skupmy. Do czego służy każdy z nich?

A/Auto to oczywiście wspomniany automat. Fuj, fuj.

P to program. Pierwszy z trybów półautomatycznych. Czas naświetlania i przysłona wciąż będą dobierane przez aparat, jednak już tu będziesz miał mały wpływ na swoje zdjęcia. W trybie P dobierzesz takie parametry jak: czułość ISO, balans bieli, korekta ekspozycji czy tryb pomiaru światła.

AV / A to tryb preselekcji przysłony, czyli taki w którym wybieramy jedynie przysłonę i ISO (które można również ustawić na auto). Czas naświetlania wybierze za nas automat aparatu.

TV / S to tryb preselekcji czasu otwarcia migawki. Działa on na podobnej zasadzie co AV, jednak w przypadku TV wybierasz czas naświetlania, a przysłona zostanie dobrana przez aparat.

M – Manual, czyli tryb dający pełną kontrolę nad fotografią. Wszystkie parametry możesz ustawić tu sam. Aparat nie ma żadnej władzy, Ty stajesz się twórcą.

O C1, C2, C3 napiszę innym razem.

Zapomnij też (częściowo) o .jpg

Może zauważyłeś już, że Twoja lustrzanka potrafi zapisywać zdjęcia w dziwnym formacie – .cr2.raf.nef, .nrw, .itp, .itd. To wszystko to tak zwane RAWY. Słowo “raw” z angielskiego znaczy “surowy” i jest to dosłownie surowy plik. Wytłumaczę Ci to właśnie terminologią kuchenną.

RAW jest jak świeży kawałek kurczaka (lub tofu jeśli jesteś wege), JPG jest jak mrożone pierogi. W przypadku naszego surowego kurczaka masz ogromne pole do popisu, możesz go przyrządzić na milion różnych sposobów i podać go w tysiącach różnych dań. Mrożone pierogi najwyżej odgrzejesz.

Przekładając to teraz na nasz fotograficzny temat – RAW zachowuje największą możliwą ilość danych. Dzięki temu możesz go przyrządzić na milion sposobów podczas obróbki na komputerze. Zdjęcie zrobione w rawie nie jest przetworzone (lub jak często mówię – wywołane), JPG został już wcześniej przetworzony przez automat aparatu. Z JPG nie zrobimy już zbyt wiele, najwyżej je nieco odgrzejemy. RAW natomiast jest nawet lepszy od kurczaka – możemy go przetwarzać dowolną ilość razy, zmieniając niemal każdy detal fotografii – od kontrastów, przez nasycenia, czy cienie.

Zaufaj mi, rób na rawach – to się odpłaci z czasem. Na początek najlepiej ustawić w aparacie opcję RAW + JPG. Jotpegów używaj jako odniesienia, na RAWach ćwicz obróbkę.

NIGDY nie zapominaj o BHP

Tak, bezpieczeństwo jest ważne. Kreatywność jest bardzo super, ale zawsze sprawdzaj, czy nie stwarzasz zagrożenia – dla siebie i innych. Pamiętaj, że żadne zdjęcie (nawet najlepsze selfie w historii) nie jest warte zdrowia czy życia.

W pracy z aparatem też dobrze by było, gdybyś nie robił kilku rzeczy. Na przykład nie dotykaj matrycy, nawet żeby ją wyczyścić. To bardzo wrażliwy element i łatwo go uszkodzić. Powietrzem w sprayu też tego nie rób. Jest zbyt zimne, elektronika nie lubi takich zmian temperatur. Najlepiej (dla Ciebie i aparatu) jeśli co jakiś czas oddasz go do serwisu na czyszczenie.

Zadanie domowe

Tak! W tej serii będą zadania domowe. Będą one pojawiać się tu na blogu, na końcu każdego wpisu. Jeśli chciałbyś żebym je sprawdził – dołącz do grupy na facebooku, którą stworzyłem specjalnie do tego celu (kliknij tu, aby do niej dołączyć).
Zadanie na dziś – dołącz do grupy.
W przyszłości będziesz na nią wrzucać pracę domową, a ja będę się ją sprawdzić najszybciej jak się da.

Chciałbym również stworzyć na tej grupie pewną społeczność. Pomagajmy sobie wzajemnie!

To tyle na dziś. Mam nadzieję, że nie przygniótł Cię ten ogrom wiedzy. Do zobaczenia wkrótce!

To by było na tyle. Jeśli masz jakieś uwagi czy pytania to podziel się nimi w komentarzu. Nie zapomnij polubić mnie na Facebooku (link), zostawić followa na Instagramie! (link). Zapisz się też do facebookowej grupy [Szkoła Fotografii] (link) i zerknij na inne wpisy (link) 🙂

Do zdjęć z aparatem pozowała Marta z bloga 'mlnlmalistic'.