[Recenzja] Fotoksiążki od Saal Digital

Znacie to uczucie, gdy powierzacie komuś jedną prostą rzecz, a on to i tak zrobi źle? Tak było i w tym przypadku. Wydaje mi się, że firma określająca się mianem “profesjonalnej” powinna świadczyć usługi na wysokim poziomie. Jednak widocznie byłem w błędzie.

Zdarzało mi się już drukować swoje zdjęcia, jednak czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Czarno-białe zdjęcia nagle stały się zielono-niebieskie, kolorowe wyglądają jak po konwersji na 3-level RGB (bardzo źle). Choć co najciekawsze – niektóre zdjęcia wyglądają tak jak miały, niestety stanowią zdecydowaną mniejszość. O co chodzi? Nie wiem. Nie ma w tym krzty logiki, jest jedynie totalna losowość. Dla przykładu: reportaż z RLO na Woodstocku zaczyna się i kończy czarno-bielą (tak jak miało być) – szkoda tylko, że cała reszta jest niebieska/seledynowa.

Co tu wiele mówić? Brakuje mi słów. Rozumiem, że takie rzeczy mogą się zdarzyć, ale chyba kontrola jakości powinna wyłapać takie przypadki. Cieszę się, że nie jest to książka dla klienta i z tego, że nie wydałem na to ani grosza (a gdyby nie bon promocyjny musiałbym wyłożyć 200zł). Ja jestem załamany, efekty możecie ocenić sami:

[Edit]
Po kilku mailach otrzymałem nowy kod promocyjny. Jednak muszę przyznać, że kontakt z Saal nie należał do najprzyjemniejszych. Pani, z którą korespondowałem, uznała, że to moja wina… więc przepraszam wszystkich, że ich kontrola jakości nie działa – to moja wina (sic!). Zastanawiam się, czy aby na pewno chcę wykorzystać nowy kod…